czwartek, 30 stycznia 2014

w kwestii Antka Kochanka

   W czasach burzliwych dyskusji o gender, w chwili, kiedy "bestia z Piotrkowa" za chwilę wyjdzie na wolność, w czasach nadziei "że ktoś go zakatuje" - czyli wtedy, kiedy nasza ludzko-polska racja stanu ma się nazbyt dobrze - pozwalamy sobie zaprosić wszystkich na spotkanie z postacią niezwykłą - alter ego każdego Polaka albo polaka, wzorem dla mężczyzna, oczkiem w głowie kobiet, owocem wielkiej narodowej głupoty i bezprzykładnej pychy człowieka, tęsknoty za wzorcami i wartościami naprawdę - z Antkiem Kochankiem. Trochę więcej, niż czytanie, nieco mniej niż spektakl. Trupa Propaganda serdecznie zaprasza
9-go lutego, godz. 19:00, cafe elite w MCK

niedziela, 12 stycznia 2014

Jak dwa błękity...

   Znowu spotykamy się, by pobyć ze sobą jak ludzie. Nawet będzie o tym moja nowa piosenka "Pogadajmy jak ludzie". Ale nie tylko. Razem z Kasią Chmiel, czyli póki co w ramach duetu "Apetyt na czereśnie" zaśpiewamy i zagramy kilka innych piosenek a także przedstawimy zmieniającą życie analizę autorską "Ballady wagonowej". 
Spotkanie Ars Poetica w piątek, 17-go stycznia o 18-tej w bibliotece. Tym razem teksty Agnieszki Osieckiej. 
Przyjdź, posłuchaj, poczytaj, pobądź z nami. To bardzo ważna i cenna umiejętność - być ze sobą. W dzisiejszym świecie może się wydawać, że jak ktoś "nie puszcza z dupy ognia" (jak mawiał Piotr Szczepanik mówiąc o swoich doświadczeniach ze sceną) to jest nic nie wart. Musisz coś robić, być kimś, coś mieć. Bez tego jakbyś nie był człowiekiem. Na spotkaniach Ars Poetica jest inaczej, tu dla każdego jest miejsce, byle przejawiał nieco pokory i nie zasługiwał na snickersa (cytat z reklamy). Tu możesz dawać albo brać. Najlepiej jedno i drugie.
Zatem  - przybywaj udręczony durnotą czasoprzestrzeni zamieszkiwanej przez rasę ludzką miłośniku człowieczeństwa. Czekamy.

piątek, 13 grudnia 2013

Plac Wolności

   Wkrótce kolejne czytanie sztuki w Caffe Elite w MCK Bełchatów. 29-go grudnia, w niedzielę, jak zawsze o godzinie 19-tej spotykamy się by wspólnie czytać tekst dramatu. Tym razem będzie to sztuka napisana w ubiegłym roku prze Petera Guilty, zatytułowana "Plac Wolności". Rzecz szczególna tym razem, bo tekst jest inspirowany odwiedzinami w bełchatowskim "parku żula". To miejsce urzec może każdego. Dziwne, że nie urzeka. Ale jeszcze dziwniejsze, że od lat tak trwa, zupełnie, jakby było to temu miastu na rękę. Syf, kiła i mogiła, jak mawiali kiedyś zbuntowani nastolatkowie. Dziś robią inne rzeczy - jakie? Przyjdź i posłuchaj tych historii. Są autentyczne, jak fakty z własnej autopsji. A wszystko zaczęło się od tego miejsca:

niedziela, 8 grudnia 2013

a jednak

   A jednak zwyciężyłem. Chemia kontra fizyka. 1:0. Novum kontra konservatum. 1:0. Podstęp kontra męstwo. 1:0. 
   W piwnicy znalazłem mumię myszy. Albo małego szczura, bo trudno mi rozpoznać. A zapoznać się nie da, bo wygląda tak:

   29-go listopada ubiegłego roku opisałem w poście
rozterki związane z polowaniem na myszy, które srały mi w piwnicy i zżerały co popadnie. Po wyschnięciu na wiór sera na druciku pułapki, kilkukrotnym zresztą, poddałem się, nie licząc na to, że legendarne gryzonie uda się spacyfikować. Nie miałem zamiaru tworzyć kolejnej historii rodem z Disneya o gościu żyjącym po to, by dokonać zemsty na biednych istotkach. Choć smród i tysiące gówienek - nie powiem - nie budziły mojej sympatii. Poddałem się i czekałem na rozwój wypadków. Ponieważ, jak na razie, nie mieszkam w piwnicy, nie konfrontowałem się z myszami ani ich śladami zbyt często. Jakoś się nam żyło w tej nieświadomej symbiozie.
   Aż do dziś. Poszedłem po podstawek do donicy, bo żona uparła się, żeby przesadzić kaktusa. Najpierw myślałem, że to jakiś śmieć, ogryzek. A potem, kiedy dostrzegłem maleńkie koraliki kręgosłupa, podkurczone kostki łapek, resztki żebereczek i puste oczodoły - zrozumiałem. Faktycznie - granulat z opcją mumifikacji. Pani w ogrodniczym nie kłamała. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy mówią prawdę. Szkoda tylko, że trzeba zabijać, żeby się o tym przekonać.
   Czyli, myślę, jakbym tak zjadł całe opakowanie takiego granulatu i położył się w pustym mieszkaniu, to smród nie zaalarmuje sąsiadów. Pomijając kwestię niewymownego cierpienia, które mnie spotka, kiedy będę zdychał zatruty tą trutką, z pękającymi w środku naczyniami krwionośnymi, z zapadniętymi płucami i skręcającymi się kiszkami oraz rozpadającymi się na atomy organami wewnętrznymi - efekt końcowy powinien być dość ciekawy. O ile mój szkielet nie jest jakiś trachnięty. Po kilku miesiącach ktoś znalazłby moje kości, zgarnął do wora, potłukł młotkiem na pył i wysypał do kanału. Albo dodał do karmy dla psów albo świń. Coś im się ode mnie należy.
   Zaoszczędziłbym kilka tysięcy na pochówek. Nikt nie musiałby czuć się zmuszony do sprzątania grobu. No i pogrzeb. Najgłupsze, co może się przytrafić. Jakby co, to nie chcę pogrzebu. Niech nikt nie waży się urządzać mi pogrzebu. O mojej śmierci należy poinformować dopiero, kiedy będę od tygodnia leżał, płynął albo użyźniał. Czerwonym drukiem na żółtej kartce w kształcie serca. Wokół brzegu ma być napisane: "Mam w dupie to, że nie żyję."
Pa.

dobrze nie jest

dobrze nie jest
widzę jak moi znajomi zaczynają zbierać butelki i puszki
do wczoraj wystarczała im renta i godność osobista
za dużo palą za długo żyją

świat poszedł do przodu
mamy więcej chorób biedy i wojen
obrodziło grzechem diabeł zaciera
łapy stawia na człowieka

dobrze nie jest
kury rosną w tydzień a świnie w miesiąc kilkuletnie
dziewczynki dostają miesiączki a ojcowie
czynią z nich kobiety

nic już nie dziwi
chyba że jebniesz dresiarzowi
za plucie w twarz
osobiście nie radzę

nie jest dobrze
i nie liczyłbym na komety ani meteory
tym bardziej planetoidy o pomarszczonych gębach
nic z tych rzeczy

słońce buzuje biegun wywraca
spod lodu wystają owłosione nogi
skąd ta nadzieja że było warto
być człowiekiem

mnie jest wstyd

czwartek, 28 listopada 2013

"po mrożku" w bursie

   Zapraszamy was wszystkich serdecznie do bursy szkolnej przy ul. Czaplinieckiej 66 na spektakl "Po Mrożku". To projekt łączony, trochę truposzczaków, Angelika z BAT-u i wolny strzelec, pomysłodawca, Paweł Jaguś. Wstęp wolny, więc przyjdźcie, bo co tu robić w środowy wieczór, jak nie spotkać się z dobrym tekstem i odrobiną sensacji.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Panno Krysiu! Kocham paniom. Fszysko!

   Kochani, zapraszamy wszystkich, którzy czytając wiersze czują przyjemność. 15-go listopada w bibliotece bełchatowskiej spotkamy się w gronie działającej bardzo prężnie i konsekwentnie grupy Ars Poetica, pod skrzydłami naszej słodkiej Ani Fal. Tym razem będziemy kontemplować (fiu! fiu!) teksty Wojciecha Młynarskiego. "Panno Krysiu, kocham panią! Wszysko!" rozlegnie się również. A Kasia Chmiel w duecie słodko-kwaśnym pod roboczą nazwą "Wariat i zakonnica" (ze mną w tle) zaśpiewa kilka jego ballad. Sami ocenicie, kto w tym duecie jest kim.
   Przyjdźcie i podzielcie się sobą, zanim nabierzecie wody w usta. Wstęp oczywiście wolny.

niedziela, 10 listopada 2013

Haiyun - 10000

Leyte piąta kategoria Haiyun

na
niebie wyrosła tęcza na zn   ak że n
i g      więcej i wte dy   ktoś wsadził pa
    dy
lec i zamieszał deski do   my psyro
wery bło
         to                                 ry
plaa         ręce i liście telewizo/
   stik nogi des  ki głowy

ludzie pływają kiedy nie żyją
lepiej spokojniej bez paniki może morze
ma taki wpływ na wpław
ludzie zachowują się lepiej kiedy nie żyją
w czarnych foliowych workach
nie krzyczą nie psują nie marnują
nie umierają i widać to nawet z kosmosu

to nie Bóg
gdyby to był anioł Jehowy po nocy
podczas której żaden szmer nie zakłócił snów
na ulicach leżałoby sto osiemdziesiąt pięć tysięcy
ciał
a nie dziesięć tysięcy

pod siedmiokolorowym sklepieniem

10.xi.2013