Wkrótce kolejne czytanie sztuki w Caffe Elite w MCK Bełchatów. 29-go grudnia, w niedzielę, jak zawsze o godzinie 19-tej spotykamy się by wspólnie czytać tekst dramatu. Tym razem będzie to sztuka napisana w ubiegłym roku prze Petera Guilty, zatytułowana "Plac Wolności". Rzecz szczególna tym razem, bo tekst jest inspirowany odwiedzinami w bełchatowskim "parku żula". To miejsce urzec może każdego. Dziwne, że nie urzeka. Ale jeszcze dziwniejsze, że od lat tak trwa, zupełnie, jakby było to temu miastu na rękę. Syf, kiła i mogiła, jak mawiali kiedyś zbuntowani nastolatkowie. Dziś robią inne rzeczy - jakie? Przyjdź i posłuchaj tych historii. Są autentyczne, jak fakty z własnej autopsji. A wszystko zaczęło się od tego miejsca:piątek, 13 grudnia 2013
Plac Wolności
Wkrótce kolejne czytanie sztuki w Caffe Elite w MCK Bełchatów. 29-go grudnia, w niedzielę, jak zawsze o godzinie 19-tej spotykamy się by wspólnie czytać tekst dramatu. Tym razem będzie to sztuka napisana w ubiegłym roku prze Petera Guilty, zatytułowana "Plac Wolności". Rzecz szczególna tym razem, bo tekst jest inspirowany odwiedzinami w bełchatowskim "parku żula". To miejsce urzec może każdego. Dziwne, że nie urzeka. Ale jeszcze dziwniejsze, że od lat tak trwa, zupełnie, jakby było to temu miastu na rękę. Syf, kiła i mogiła, jak mawiali kiedyś zbuntowani nastolatkowie. Dziś robią inne rzeczy - jakie? Przyjdź i posłuchaj tych historii. Są autentyczne, jak fakty z własnej autopsji. A wszystko zaczęło się od tego miejsca:niedziela, 8 grudnia 2013
a jednak
A jednak zwyciężyłem. Chemia kontra fizyka. 1:0. Novum kontra konservatum. 1:0. Podstęp kontra męstwo. 1:0.
W piwnicy znalazłem mumię myszy. Albo małego szczura, bo trudno mi rozpoznać. A zapoznać się nie da, bo wygląda tak:
29-go listopada ubiegłego roku opisałem w poście
rozterki związane z polowaniem na myszy, które srały mi w piwnicy i zżerały co popadnie. Po wyschnięciu na wiór sera na druciku pułapki, kilkukrotnym zresztą, poddałem się, nie licząc na to, że legendarne gryzonie uda się spacyfikować. Nie miałem zamiaru tworzyć kolejnej historii rodem z Disneya o gościu żyjącym po to, by dokonać zemsty na biednych istotkach. Choć smród i tysiące gówienek - nie powiem - nie budziły mojej sympatii. Poddałem się i czekałem na rozwój wypadków. Ponieważ, jak na razie, nie mieszkam w piwnicy, nie konfrontowałem się z myszami ani ich śladami zbyt często. Jakoś się nam żyło w tej nieświadomej symbiozie.
Aż do dziś. Poszedłem po podstawek do donicy, bo żona uparła się, żeby przesadzić kaktusa. Najpierw myślałem, że to jakiś śmieć, ogryzek. A potem, kiedy dostrzegłem maleńkie koraliki kręgosłupa, podkurczone kostki łapek, resztki żebereczek i puste oczodoły - zrozumiałem. Faktycznie - granulat z opcją mumifikacji. Pani w ogrodniczym nie kłamała. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy mówią prawdę. Szkoda tylko, że trzeba zabijać, żeby się o tym przekonać.
Czyli, myślę, jakbym tak zjadł całe opakowanie takiego granulatu i położył się w pustym mieszkaniu, to smród nie zaalarmuje sąsiadów. Pomijając kwestię niewymownego cierpienia, które mnie spotka, kiedy będę zdychał zatruty tą trutką, z pękającymi w środku naczyniami krwionośnymi, z zapadniętymi płucami i skręcającymi się kiszkami oraz rozpadającymi się na atomy organami wewnętrznymi - efekt końcowy powinien być dość ciekawy. O ile mój szkielet nie jest jakiś trachnięty. Po kilku miesiącach ktoś znalazłby moje kości, zgarnął do wora, potłukł młotkiem na pył i wysypał do kanału. Albo dodał do karmy dla psów albo świń. Coś im się ode mnie należy.
Zaoszczędziłbym kilka tysięcy na pochówek. Nikt nie musiałby czuć się zmuszony do sprzątania grobu. No i pogrzeb. Najgłupsze, co może się przytrafić. Jakby co, to nie chcę pogrzebu. Niech nikt nie waży się urządzać mi pogrzebu. O mojej śmierci należy poinformować dopiero, kiedy będę od tygodnia leżał, płynął albo użyźniał. Czerwonym drukiem na żółtej kartce w kształcie serca. Wokół brzegu ma być napisane: "Mam w dupie to, że nie żyję."
Pa.
dobrze nie jest
dobrze nie jest
widzę jak moi znajomi zaczynają zbierać
butelki i puszki
do wczoraj wystarczała im renta i
godność osobista
za dużo palą za długo żyją
świat poszedł do przodu
mamy więcej chorób biedy i wojen
obrodziło grzechem diabeł zaciera
łapy stawia na człowieka
dobrze nie jest
kury rosną w tydzień a świnie w miesiąc
kilkuletnie
dziewczynki dostają miesiączki a ojcowie
czynią z nich kobiety
nic już nie dziwi
chyba że jebniesz dresiarzowi
za plucie w twarz
osobiście nie radzę
nie jest dobrze
i nie liczyłbym na komety ani meteory
tym bardziej planetoidy o pomarszczonych
gębach
nic z tych rzeczy
słońce buzuje biegun wywraca
spod lodu wystają owłosione nogi
skąd ta nadzieja że było warto
być człowiekiem
mnie jest wstyd
czwartek, 28 listopada 2013
"po mrożku" w bursie
Zapraszamy was wszystkich serdecznie do bursy szkolnej przy ul. Czaplinieckiej 66 na spektakl "Po Mrożku". To projekt łączony, trochę truposzczaków, Angelika z BAT-u i wolny strzelec, pomysłodawca, Paweł Jaguś. Wstęp wolny, więc przyjdźcie, bo co tu robić w środowy wieczór, jak nie spotkać się z dobrym tekstem i odrobiną sensacji.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Panno Krysiu! Kocham paniom. Fszysko!
Kochani, zapraszamy wszystkich, którzy czytając wiersze czują przyjemność. 15-go listopada w bibliotece bełchatowskiej spotkamy się w gronie działającej bardzo prężnie i konsekwentnie grupy Ars Poetica, pod skrzydłami naszej słodkiej Ani Fal. Tym razem będziemy kontemplować (fiu! fiu!) teksty Wojciecha Młynarskiego. "Panno Krysiu, kocham panią! Wszysko!" rozlegnie się również. A Kasia Chmiel w duecie słodko-kwaśnym pod roboczą nazwą "Wariat i zakonnica" (ze mną w tle) zaśpiewa kilka jego ballad. Sami ocenicie, kto w tym duecie jest kim.
Przyjdźcie i podzielcie się sobą, zanim nabierzecie wody w usta. Wstęp oczywiście wolny.
niedziela, 10 listopada 2013
Haiyun - 10000
Leyte piąta kategoria Haiyun
na
niebie wyrosła tęcza na zn ak że n
i g więcej i wte dy ktoś wsadził pa
dy
lec i zamieszał deski do my psyro
wery bło
to ry
plaa ręce i liście telewizo/
stik nogi des ki głowy
ludzie pływają kiedy nie żyją
lepiej spokojniej bez paniki może morze
ma taki wpływ na wpław
ludzie zachowują się lepiej kiedy nie żyją
w czarnych foliowych workach
nie krzyczą nie psują nie marnują
nie umierają i widać to nawet z kosmosu
to nie Bóg
gdyby to był anioł Jehowy po nocy
podczas której żaden szmer nie zakłócił snów
na ulicach leżałoby sto osiemdziesiąt pięć tysięcy
ciał
a nie dziesięć tysięcy
pod siedmiokolorowym sklepieniem
10.xi.2013
na
niebie wyrosła tęcza na zn ak że n
i g więcej i wte dy ktoś wsadził pa
dy
lec i zamieszał deski do my psyro
wery bło
to ry
plaa ręce i liście telewizo/
stik nogi des ki głowy
ludzie pływają kiedy nie żyją
lepiej spokojniej bez paniki może morze
ma taki wpływ na wpław
ludzie zachowują się lepiej kiedy nie żyją
w czarnych foliowych workach
nie krzyczą nie psują nie marnują
nie umierają i widać to nawet z kosmosu
to nie Bóggdyby to był anioł Jehowy po nocy
podczas której żaden szmer nie zakłócił snów
na ulicach leżałoby sto osiemdziesiąt pięć tysięcy
ciał
a nie dziesięć tysięcy
pod siedmiokolorowym sklepieniem
10.xi.2013
sobota, 9 listopada 2013
Haiyun
zmiany
1200
ofiar może ponad wiatr wiał
jak nigdy dotąd 365 km/h nau
kowcy mówią, że coś się zmie
nia teraz Haiyun pędzi do Wietna
mu jakby mu było mało i do Lao
su wysłannik losu kara boska mówi
mężczyzna w parku otwierając wino ogień gdyby spadł
z nieba nie byłby gorszy dasz?
złotówkę dam bo skoro coś
się zmienia to i ja się zmieniam
przestaję jeść chińskie zupki
i nie wierzyć wierzyć też prze
staję co mi po wierze przy
takim wietrze a zresztą gdzie ja
gdzie Laos i Wietnam i Haiyun?
może nawet należałoby mi się
może nawet bym chciał żeby mnie
porwało i uniosło i cisnęło na dno
ale tu tu co najwyżej mogę czekać
na deszcz i spadającą gałąź złama
ną pod ciężarem wisielca
9.xi.2013
wtorek, 15 października 2013
Manu
A jednak. Stawiamy Gabinet luster w Teatrze Małym w Manufakturze Łódź.! Postaramy się, by było super. I będzie. Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie. Tych, co już widzieli też, bo spektakl żyje, za każdym razem jest inny, a Grochowiaka, Dziedzica i Kulpę zrozumieć można dopiero za trzecim razem, i to po śmierci. Własnej. Więc trzeba się starać.
Zalukajcie tutaj, jak to ŁADNIE WYGLĄDA:
http://www.teatr-maly.pl/spektakle/gabinet-luster.html
Niniejszym dziękujemy wszystkim którzy przyszli do Gościńca. Super nam się dla was grało! Nie spodziewaliśmy się takiego przyjęcia. Bardzo, bardzo dziękujemy! I tobie Kasiu - ja osobiście, bo twoja praca nad Cwietajewą i Achmatową dała mi wiele inspiracji i zachęt do pisania, a klimat ich poezji odbija się w moich nowych wierszach. Twoja praca i występ były jak ty - po prostu piękne.
Za bibliotekę, też w sobotę. Panie zgotowały nam brawa na stojąco. Po raz pierwszy w naszej historii. Jesteście cudowne, drogie panie.
Ale najpierw - Chorzów. 30-go października 2013 roku, godz.19:30. Kat skawałkuje kawały chałwy, a jury znowu powie, że przecież ono czyta poezję, więc jak mogę twierdzić, że poezję czytają tylko idioci. I to będzie początek jakże pięknego upadku.
Zalukajcie tutaj, jak to ŁADNIE WYGLĄDA:
http://www.teatr-maly.pl/spektakle/gabinet-luster.html
Niniejszym dziękujemy wszystkim którzy przyszli do Gościńca. Super nam się dla was grało! Nie spodziewaliśmy się takiego przyjęcia. Bardzo, bardzo dziękujemy! I tobie Kasiu - ja osobiście, bo twoja praca nad Cwietajewą i Achmatową dała mi wiele inspiracji i zachęt do pisania, a klimat ich poezji odbija się w moich nowych wierszach. Twoja praca i występ były jak ty - po prostu piękne.
Za bibliotekę, też w sobotę. Panie zgotowały nam brawa na stojąco. Po raz pierwszy w naszej historii. Jesteście cudowne, drogie panie.
Ale najpierw - Chorzów. 30-go października 2013 roku, godz.19:30. Kat skawałkuje kawały chałwy, a jury znowu powie, że przecież ono czyta poezję, więc jak mogę twierdzić, że poezję czytają tylko idioci. I to będzie początek jakże pięknego upadku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






