niedziela, 25 sierpnia 2013

poszło

   "Kocham Bełchatów" za nami. Jakoś poszło. Zawsze mam(y) mieszane uczucia, gdy gramy podczas takich - dość luźnych, kiełbasiano-piwnych imprez - w końcu nasze piosenki wymagają słuchania, i to ze zrozumieniem, uważnego, do tego wiersze, które pozwalam sobie prezentować ze sceny - to nie łatwe. Ale dumni jesteśmy, że robimy swoje i znajdują się ludzie, którzy doceniają nasze starania. Dziękujemy, że nas słuchacie.
   A po 17-tej czytaliśmy Tuwima na deptaku. SUPER! I dzieci, i dorośli pokazali, że nie wszystko stracone, że nasze, ludzkie serca mogą jeszcze bić żywiej, czuć wrażliwiej, kochać i pobudzać do myślenia. A to wszystko w imię empatii - tego wszystkim życzymy.

















Foto: Tomek Przybylski, który nas całuje, wiecie w co...

I znowu wyszło na to, że w tym mieście najbardziej żywymi istotami są truposzczaki. 

sobota, 17 sierpnia 2013

jeszcze ładniej!

   Bardzo ładnie zmontowany spot imprezy. Wreszcie porządna oprawa wydarzenia. No i od razu widać, kto kocha Bełchatów naprawdę, a kto tylko udaje.




Przyjdźcie koniecznie.



moje miasto 1

na świeżo pobielonej ścianie
sklepu mięsnego ktoś napisał

czerwoną farbą: „mordercy zwierząt”

kolejka ustawia się

od rana
1995

sobota, 10 sierpnia 2013

ładnie!

Przyjdźcie koniecznie. Poezja skakana w naszym wydaniu, ale będzie też Marta Ławska, Thrudy, jakaś Ewelina Lisowska i inni.
24 sierpnia Galeria Olimpia

A dzień później tutaj. Sprawdźcie, czy macie odwagę poczuć trochę prawdy:
25 sierpnia, niedziela, 19:00

piątek, 9 sierpnia 2013

Znowu gramy i czytamy

   TUWIM na placu Narutowicza. Będziemy wspólnie czytać wiersze Juliana Tuwima - również te mocniejsze - 24-go sierpnia, od 17:00 do oporu. Może razem z tłumem wyrapujemy "LOKOMOTYWĘ". Będzie Ars Poetica i Trupa Propaganda. Zapraszamy wszystkich. Dla czytających - nagrody.

Trochę wcześniej, tego samego dnia, około godziny 16:00, "meakulpa" zagra przed Galerią Olimpia, w ramach imprezy "Kocham Bełchatów".

Następnego dnia, o godz. 19:00 zapraszamy do Caffe Elite w MCK Bełchatów. Kolejne spotkanie ze sztuką. Tym razem będziemy czytać tekst sztuki Przemysława Wojcieszka "PIOSENKI O WIERZE I POŚWIĘCENIU":

>>Sztuka Wojcieszka eksploruje tematy, które rzadko pojawiają się w publicznym dyskursie. W wywiadzie dla "Dialogu" Przemysław Wojcieszek podkreśla, że przede wszystkim interesował go splot religii i seksualności.Choć akcja sztuki wyraźnie zakorzeniona jest w polskim kontekście i pokazuje kontrast między wiarą zinstytucjonalizowaną oraz tą, której bohaterowie poszukują na własną rękę dotyka spraw uniwersalnych. "Czy ponoszę konsekwencje wszystkich moich działań? Czy zło, które wyrządzam, wróci do mnie? Czy mogę się spodziewać satysfakcji z tego, że jestem dobry dla ludzi, których nie cierpię? Jak ich pokochać? Czy dobrze przeżyję swoje życie, rezygnując z miłości?"- pyta Wojcieszek. I nie daje na te fundamentalne pytania wyraźnej odpowiedzi, dzięki czemu jego dramat otwiera wiele przestrzeni do interpretacji.<< (fr. art. http://www.teatr.tarnow.pl/news/view/88)

FOTO: studioklatka, Bełchatów
E.T - kumpel Roberta Gadeckiego, perkusisty

8-go września o godz. 13:00 gramy w Łodzi, podczas imprezy ukazanej w poniższych linkach:



Z racji pory występu nasz program nazwiemy "Pora na kotleta". Będzie, jak zwykle, poezja skakana. W Atlas Arenie. Naszym supportem - można chyba tak powiedzieć - Rihanna i Eric Clapton, bo my wystąpimy przecież po nich. Jakby nie było. Miło.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

moje miasto Bełchatów

List poniższy wysłałem do redakcji portalu naszmeiasto.pl, a także na bełchatów.pl:


  "Bełchatów to moje miasto. Od dawna. Od urodzenia. Nie przepadam za nim, ale nie chciałbym żyć nigdzie indziej. Chyba je kocham.
   Właśnie wróciłem z nocnego spaceru z psem. 21:30. Wrażenia niezwykłe. W żadnym innym mieście w Polsce nie widziałem takiej wolności, takiej swobody i otwartości. To miasto naprawdę potrafi wychowywać. Spełnia fantazje i zachcianki.
   Na przykład prawo. Jeśli dręczy cię poczucie, że żyjesz w państwie, gdzie prawo zbyt ogranicza swobody obywatelskie, przyjeżdżaj do Bełchatowa. Tutaj można łamać prawo bez konsekwencji. Tutaj nie liczą się ustawy, tu żadnej władzy nie ma władza, tu liczy sie jedynie Twoje zadowolenie, Twoja zabawa, Twoje szczęście. No, bo pomyśl. Gdzie indziej siadłbyś na ławce, na ulicy i sięgnął po piwo albo wódkę? Może zdążyłbyś wypić, może nawet byś się urżnął, ale w jakiej atmosferze? Strachu, pośpiechu, w poczuciu winy, wstrząsany wyrzutami sumienia. Też mi frajda. A w Bełchatowie?    Idziesz na deptak, czyli plac Narutowicza, pod same okna Urzędu Miasta. Wiadomo, dobre towarzystwo to gwarancja udanej zabawy. Siadasz na ławce, albo na betonowych klocach, albo pod drzewem, na drewnianych skrzyniach. W blasku perlącej się fontanny, może pod nastrojową latarnią, albo zupełnie w cieniu. Do wyboru, do koloru, jak to mówią.
Plac Narutowicza, godzina 18:30, środek tygodnia, pod okiem kamer.
To nie jest wina tych ludzi. Oni pewnie nie zdają sobie sprawy, że tu nie wolno pić.
Spowodowane jest to opieszałością władz miasta w respektowaniu ustawy o wychowaniu w trzeźwości:
Art. 14 ust. 2a ustawy o wychowaniu w trzeźwości...:
"Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów."
   Jeśli masz parcie na szkło albo trochę gwiazdorzysz, to masz do dyspozycji kilka kamer w których obserwuje cię władza. Żeby ci się nic nie stało, oczywiście. Chyba, że to atrapy. No, więc siadasz, wyciągasz kupioną w jednym z pobliskich sklepów z alkoholem piwo, dolewasz wódki i trach! Ale zaraz, zaraz, gdzie kultura? A szkło? No, to wyjmujesz plastikowy kubeczek, rozstawiasz przed sobą, dla wszystkich i możesz zaczynać. A jak się zacznie parcie, tym razem nie na szkło, idziesz pod drzewko, pod krzak, pod ścianę i gotowe. Co za ulga! Znamy to, kiedy pęcherz wychodzi oczami i otwierasz spust? Uff! To lepsze niż film czy koncert w pobliskim MCK. A za cenę biletu można kupić kilka piw, no to kto by się wysilał. Na pewno nie ten, który by się wysikał.
   A może jesteś małolatem, któremu mama zabrania posmakować C2H5OH? W te pędy do Bełchatowa. Tutaj połowa kilkusetosobowego tłumu to nastolatki, dorośli do bólu. Tu bez problemu kupisz piwo, a starsi koledzy ci pomogą. Tylko pamiętaj, żebyś miał podbitą legitymację. Tak, dla formalności.
   A może chcesz poćwiczyć rzut flaszką do celu, albo obok celu? Może chcesz wziąć udział w zawodach celowania butelką w Ziemię? To też tutaj! Bełchatów, plac Narutowicza. Tylko dobre reakcje, pamiętaj. Rano przyjdzie pani, albo dwie, może to będzie twoja mama, i posprząta. Byle wcześnie, żeby się patron miasta nie zdążył połapać. Co by to było?
Jest też coś dla obrońców zwierząt. Niektórzy, kiedy już puszczą im hamulce, kiedy postanawiają zaprotestować otwarcie przeciw ograniczaniu praw istot żywych, uwalniają pawie. To naprawdę cudowne miejsce, ten nasz Bełchatów. Nie wierzycie? Zapraszam w takim razie na spacer, wieczorem, wcale nie późnym, w ciepły, wcale nie bardzo, weekend. Zobaczycie prawdziwe cuda.


Plac Wolności.
A szczególnie zapraszam Pana Prezydenta. Bez urazy. Dobrze życzę Panu i miastu myślę tylko, że po prostu nie chadza Pan wieczorem pieszo przez deptak. Nie zdaje Pan sobie sprawy ze skali problemu.    Jeśli ma Pan dość odwagi cywilnej i odpowiedzialności za to miasto, a wierzę, że ma Pan, serdecznie zapraszam. Proszę dać znać, kiedy możemy się wspólnie wybrać. Pokażę Panu ciekawe rzeczy. Proszę pamiętać - weekend, nie deszczowy, około 20.00, około godziny czasu, bez garnituru, incognito.    Czekam na propozycję pod telefonem 692899098 lub adresem mail: slimanek@op.pl  Nazywam się Piotr Kulpa.
  Może Pan wziąć też psa, tylko niech Pan pamięta o posiadaniu woreczków na kupy, bo wie Pan, ta Straż Miejska...
   Jest taka baśń, chyba ruska, o królu, który przebierał się za chłopa i ruszał na obchód królestwa, by dowiedzieć się, jak naprawdę żyje się jego mieszkańcom. Pewien stary wiekiem bełchatowianin opowiadał mi, że był kiedyś taki prezydent tego miasta, który rano na piechotę szedł do pracy, żeby widzieć, co się dzieje na ulicach. Niekiedy się spóźniał na fotel. Nazywał się Wieczorkiewicz. Nie był głupi, widać, skoro jego imieniem nazwano jedną z ulic miasta.
   Czuję, że będzie wesoło. Szanowna Pani redaktor. Błagam niech Pani mi pomoże. Może też da się Pani namówić na ten spacer.

   Piotr Kulpa"         

poniedziałek, 22 lipca 2013

"da się!"


    No i da się! Da się na ulicy i w galeriach handlowych grać i czytać poezję. Bo tak naprawdę nie liczy się, skąd przychodzisz, ale dokąd zmierzasz. Czy znajdziesz w sobie dość woli i odwagi, by uznać, że to, co myślisz, to co robisz i czujesz, jak to wyrażasz, jest ważne, może być piękne i warto tym dzielić się z innymi? To, czy coś jest wartościowe, zależy od Ciebie, a nie od tego, czy napisano o tym w Wikipedi, na Onecie, ile ma wejść na Youtube albo fb. Jeśli Ty się zatrzymasz, będę śpiewał i pisał tylko dla Ciebie. Jeśli nie, to żałuj. Będziemy wtedy grać i śpiewać, bo żyjemy po to, dzięki temu, tak właśnie. To nasza misja. Oczywiście, są ważniejsze sprawy w życiu. Samo życie, chociażby.


   Poniżej pewien tekst zaczerpnięty z fb, kopiuję jego treść, bo nie jestem fb-kowiczem i znam tylko taki sposób. Poza tym to ma znamiona rozmowy i prawdziwego kontaktu z wami.

"SKRZYPEK NA STACJI METRA
tłum. AspenTrees78
W waszyngtońskim metrze usiadł pewien człowiek i zaczął grać na skrzypcach. Był mroźny styczniowy poranek. W ciągu około 45 minut zagrał 6 utworów Bacha. Szacuje się, że w tym czasie, 1.100 ludzi przeszło przez stację metra udając się do pracy.
Po upływie trzech minut pewien pan w średnim wieku zauważył, że gra jakiś muzyk. Zwolnił kroku i zatrzymał się na parę sekund, po czym pośpiesznie ruszył dalej, aby nie zakłócić swego harmonogramu dnia.
Minutę później skrzypek otrzymał pierwszego dolara: jakaś kobieta rzuciła mu go do futerału i poszła sobie dalej, nie zatrzymując się.
Kilka minut później jakiś człowiek oparł się o ścianę, aby posłuchać gry, ale zaraz potem spojrzał na zegarek i odszedł. Najwyraźniej był już spóźniony do pracy.
Osobą, która poświęciła skrzypkowi najwięcej uwagi, był 3-letni chłopczyk. Jego matka kazała mu się pośpieszyć, ale chłopczyk zatrzymał się, aby jeszcze spojrzeć na skrzypka. W końcu popchnęła go mocno; chłopiec ruszył z miejsca, ale cały czas odwracał głowę. Takie samo zachowanie powtarzało się u kilkunastu innych dzieci. 
Wszyscy rodzice, bez wyjątku, kazały im iść dalej.
Podczas 45 minut gry, tylko 6 osób zatrzymało się na chwilę. Około 20 dało mu pieniądze, potem jednak odeszło, nie zwalniając kroku. Zebrał 32 dolary. 
Kiedy przestał grać i zapadła cisza, nikt tego nie zauważył. Nie było oklasków, ani żadnych słów uznania.
Nikt nie wiedział, że owym skrzypkiem był Joshua Bell, jeden z najbardziej utalentowanych muzyków świata. Zagrał właśnie kilka najtrudniejszych utworów, jakie kiedykolwiek zostały skomponowane, na skrzypcach wartych 3,5 milionów dolarów.
Dwa dni wcześniej, wszystkie bilety na koncert Joshuy Bell'a w Bostonie zostały wyprzedane. Średnia cena biletu wynosiła 100 dolarów.
To jest prawdziwa historia. Joshua Bell, grający incognito na stacji metra, brał udział w eksperymencie społecznym zorganizowanym przez Washington Post. Eksperyment dotyczył percepcji, gustu i ludzkich priorytetów. Zagadnienia brzmiały: Czy w pospolitym otoczeniu i o niesprzyjającej godzinie potrafimy ujrzeć piękno? A może przestajemy je doceniać? Czy potrafimy dostrzec talent w nieoczekiwanym miejscu?
Jeden z możliwych wniosków płynących z tego eksperymentu może brzmieć:
JEŚLI NIE MAMY CZASU, ABY ZATRZYMAĆ SIĘ I POSŁUCHAĆ JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH MUZYKÓW ŚWIATA, GRAJĄCEGO NAJLEPSZĄ MUZYKĘ, JAKĄ KIEDYKOLWIEK SKOMPONOWANO, TO ILE INNYCH RZECZY NAM UMYKA?"

   A w sobotę graliśmy na Rynku Trybunalskim, a może "w" Rynku, bo takie zapisy widziałem. Było super. To wyzwanie, które chłopaki podejmują razem ze mną. Dziękuję wam za to. Nie jest łatwo grać i mówić takie rzeczy, kiedy ludzie zajadają pizzę, popijają truny i opowiadają kawały. Macie jaja, powiem wam, chłopaki. Mamy jaja.

http://www.youtube.com/watch?v=AtJJqYeUepE&feature=c4-overview&list=UUOPhtsgbUi_CNnNOuBGnyqw

poniedziałek, 15 lipca 2013

"zapraszamy"

A więc mamy logo. Wygląda tak:


   A w piątek zapraszamy wszystkich do Galerii Olimpia w Bełchatowie. Na 18:30. Zobaczymy, jak poezja w naszym wydaniu i oprawie muzycznej "meakulpy" sprzeda się na ulicy, bo tak chyba można określić - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - warunki w galerii. Ludzie chodzą w tę i w tę. Zakupy. Rozmowy. Ciacho. Kawa. Dzieciaki, siku, kupa, ten ma dosyć, temu brakuje w portfelu, lekki chaos i panika w oczach. A tu myk, ktoś gra i śpiewa. Prawdziwy street. Tyle, że pod dachem, w komfortowych warunkach, można grać nawet zimą. Może to dobry pomysł? Zobaczymy. Zapraszamy.

   A w sobotę, o 20:00 gramy na rynku w Piotrkowie Trybunalskim. To znaczy, nie tam, gdzie sprzedają auta i rowery z Holandii. Bez przesady. W centrum Piotrkowa, wśród pięknych kamienic. Wreszcie. Tam się rodziłem (piotr), tam spędziłem wiele cudownych i okropnych chwil. Bardzo chiałem zagrać w Piotrkowie. Marzy mi się jeszcze postawienie tam "Gabinetu", ale wszsytko w swoim czasie. Zatem - do zobaczenia.