niedziela, 10 kwietnia 2016

ŚWIECE W MROKU


Wejrzałem w mrok. Poeta milczał.
Krzyczały brzękiem noże w wierszach.
I zapłonęła świeca pierwsza.
Cuchnęła w krąg posoka wilcza.

Serca spoczęły w jego dłoni,
drżąc niczym przerażone sługi.
Gdy dotknął płomień świecy drugiej,
poeta trwożnie głowę skłonił.

I począł znaki pleść modlitwy
co sacrum na popiołach wznieca -
błysnęło kroplą ostrze brzytwy,
gdy zapłonęła trzecia świeca.

A przy kolejnej z świec szeregu
ciemność załkała z nagłej skruchy,
co przemieniała ludzi w duchy,
na wspólnym światów tkwiące brzegu.

Tak jął się spełniać sen kapłana
o serc przemianie, sen poety -
Serc kołysanych na kolanach,
w martwym zachwycie wiecznej piety.

A gdy nareszcie błysk ostatni
rozświetlił mrok -  misterium trwało,
poetę więżąc w ognia matni.
Milczał. A słowo w ciszy grzmiało.

I byłoby się tak bez końca
grzebało w mroku słów znaczenia
na szczęście Marian – nasz obrońca
przywrócił światu nieco słońca,
literom oddał nieco cienia.




piątek, 25 marca 2016

kultura na boku

     No i ruszamy z "kulturą na boku"! Było już czytanie "Zabaw dziecięcych" - dwa seanse. Obecny nań Sigil of Scream, poeta mroku, zapalił się do kolejnego projektu i 9-go kwietnia o dwudziestej czyta swoje wiersze przy świecach i muzyce w naszej chatce na Kościuszki. Jest jeszcze kilka miejsc, więc jeśli masz ochotę przybyć, daj znak na tel: 692899098
Tymczasem sprawdź:
https://swiatyniakrzyku.wordpress.com/
i
Erros

    A do tego "kino na boku". Jest projektor hd, jest ekran 240cm. Jest 200w głosu. Jest moc. I noc. Wiele nocy na fajne filmy. Dawajcie propozycje i się umówimy na małe kino-party. Żadnego popcornu, żadnego durnego 3D, sama klasyka i dobre kino.

niedziela, 31 stycznia 2016

miłość ci nic nie wybaczy

12 lutego spotkajmy się w Bibliotece Powiatowej w Bełchatowie przy ul. Kościuszki. Będzie sporo fajnych piosenek o miłości, jakieś skecze i wiersze. Pamiętajcie, godzina 17-ta. Zapraszamy serdecznie.

środa, 6 stycznia 2016

żeby nie było

Że nic się nie dzieje. Dzieje się. Się dzieje. Się gra. Pisze. Upada i podnosi. Wstaje i pada. Na ryj. Na twarz. Na zawsze i wszędzie. I tak może po trochu:
Zagraliśmy w Lesznie koncert utworów Stanisława Grochowiaka.







To było coś wspaniałego. Bo marzyłem o tym, by zaśpiewać jego teksty z moją muzyką i z aranżacjami meakulpy właśnie tam, w jego rodzinnym mieście, dla jego przyjaciół i rodziny. Udało się. Po to się żyje. Na przykład. Oczywiście nie nagraliśmy tego, bo któż by o tym pomyślał. Nie było co prawda całego "Gabinetu" z recytacjami członków Trupy, która ciałem się stała, czyli trupem, ale były za to obrazy na żywo, w ramach i na płótnach - Bogusława Dziedzica. Nad sceną wisiały dwa Jezusy, czy też dwóch Jezusów, a może dwaj Jezusowie, którym świeciłem w oczy lampką, upewniając się, że to tylko obrazy. A dwóch, bo czasy takie, że jeden może nie wystarczyć. W myśl słów mojej nowej piosenki: jeden za wszystkich - za ilu dwóch? Dzięki Dorota, dzięki chłopaki, Robert i Marcin i Wiktor i szczególnie dzięki Dawid, bo po raz ostatni. Żyje, chłop, żyje, ale opuścił nas na dobre. W zamian do kapeli na gitarę przyszedł Michał Pierzchała, który z wielkim poświęceniem usiłuje nagrać nas w miarę jako tako. Ogólnie - zespół przeżywa kryzys. Co będzie dalej - tego nie wie nikt.

A po drodze był Pyrkon, KFASON i OPPA. Bez większych sukcesów, za to z wydatkami. Jak zawsze.

Cały czas spotykamy się w ramach ARS POETICA. Była Ewa Lipska, Pawlikowska-Jasnorzewska, a teraz, w sobotę, będzie Herbert.
Tym razem w filii biblioteki, w Gwarku. Godzina 15:00.

W grudniu był wieczór w stylu retro w GCK Zdzieszulice.
Mieliśmy przyjemność jako Biuro Tłumaczeń (Piotr Kulpa i Katarzyna Chmiel) zaśpiewać kilka piosenek z dwudziestolecia międzywojennego. A ja miałem frajdę zaśpiewać w duecie z prawdziwym wokalistą, zawodowcem, Pawłem Bauerem.
Biuro Tłumaczeń zagrało też na otwarciu wystawy fotografii Krzysztofa Ciszewskiego w Gigantach Mocy, a potem podczas wernisażu wystawy przeglądowej BTF w Muzeum Regionalnym. Dziękujemy za zaproszenie.

W bursie szkolnej przygotowujemy spektakl oparty na moim (Piotr) tekście "Zabawy dziecięce". Korzystamy ponownie z gościnnych progów bursy, życzliwości jej personelu i dyrekcji, oraz z talentu trójki młodych jej mieszkańców - Sylwii, Emilii i Łukasza. Są świetni! Mam nadzieję, że wspólnie udźwigniemy ten ambitny i trudny kawałek teatralny i będziemy mogli go Wam pokazać na początku lata. Fragmenty w zakładce słowem.

A pod koniec stycznia zamierzamy wypuścić w świat montaż poezji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Grochowiaka, Bursy i własnej pod tytułem "Rady Pani Girard, Czarownicy". Szczegóły wkrótce.

Zaglądnijcie też tu: pradolinamebli.pl
To mój przyjaciel, Piskal, bohater jednego z moich opowiadań. Nasze losy dziwnie się splotły. Robi meble z duszą, same dusze do mebli też, świetnie pisze i jeżdża w Bieszczad. I ma fajnego bloga o robocie, którą kocha.

piątek, 3 kwietnia 2015

brać

nie pewność

zasypiam albo umieram

nie wiem jak tego doświadczyć
krzyczę sobie do ucha
to znowu wstrzymuję oddech
i liczę do trzech wygranych

kiedy odmykam powieki
mam nadzieję że śpię
foto: gliszczyński
a kiedy je zamykam
nie żyję

na schodach znalazłem suchego
motyla wieczorem

już go nie było

Spokojnie, na tym zdjęciu nie robię siku. Choć przyznacie, że gdy po dłuższej nieobecności w toalecie człowiek się odleje (kobiety też to niekiedy robią, i prezydenta, a nawet ten, co to podobno takich rzeczy nie robi, a jak robi, to nie należy o tym wspominać), to się morda cieszy, jak rzadko! A wtedy doświadcza się życia organicznie, każdą komórką pęcherza.
Przyjdźcie, pogadamy, będzie trochę nowych tekstów, piosenek. Przyjdźcie, dużo się od was uczę, dużo od was biorę, a daję, ile mogę. Tylko zechciejcie brać. Brać też trzeba umieć. Zapraszam. 19 kwietnia 2015, godzina 20:00

czwartek, 13 listopada 2014

Pogadajmy jak ludzie 2

Tym razem będziemy gadać w bursie szkolnej przy Czaplinieckiej. Z młodzieżą. Jeśli zechce z nami rozmawiać. Język - ludzki, a tu akurat polski, rosyjski i ukraiński. Kilka piosenek rzewnych, kilka skocznych. Nie za długo, nie za krótko, a w sam raz. Zapraszamy, jeśli macie ochotę posiedzieć i pogadać jak człowiek.

niedziela, 12 października 2014

dawaj, pogawarim!


   Kochani. Nie dajmy się zwariować. Polukrosja. Ukropolsja. Rospolukra. W którym z tych krajów żyjemy? A może macie własną nazwę? Śmiało. Wiecie, co to jest bukwa? Z czym się wam kojarzy twardy znak (oprócz toalety)?
   Zapraszamy na imprezę, podczas której postaramy się porozumiewać jednym - ludzkim - językiem.


   W czasach narodowego oszołomstwa, kiedy bycie Polakiem jest ważniejsze niż bycie człowiekiem, spotkajmy się przy dzbanie poezji i samowarze z muzyką, które są ponad wszelkimi podziałami. Tym razem będziemy dzielić się piosenkami i wierszami polskimi, ukraińskimi i rosyjskimi. Przynieś ze sobą dobre słowo, swoją uwagę i zainteresowanie drugim człowiekiem. Nie martw się, każdy z nas się boi przyszłości. Dlatego spotkajmy się, by zrobić coś dobrego i oswajać strachy.
Pogadajmy, jak ludzie. Pośpiewajmy razem. O tym, co naprawdę ważne. Nie o broni, nie o pieniądzach, nie o sporcie. Nie o tym, kto lepszy a kto gorszy. O miłości. O życiu. Pobądźmy ze sobą. Ty ze mną, a ja z tobą. W gościnnych progach Gościńca.

niedziela, 14 września 2014

poezja z metra

   Kochani. Co się nie odzywacie tyle czasu? No matko Boska! Toż się Bosek obrazi.
   Niedługo jesień. Pora krwawiących serc i palących łez. Pora wiatrów, nie tylko gastrycznych. Czas smutku i tego, co najlepsze - rozpaczy. Świat kiedyś będzie gorszy, wierzcie mi. Już wkrótce.
W związku z tym zapraszam Was serdecznie do klubu METRO przy ul. Czyżewskiego na kpiny z jesieni. Z jesieni jesieni i z jesieni życia. Będzie trochę muzyki i śpiewu, sporo poezji, wygłupów.

   Szczególnie mocno zapraszamy bełchatowskich poetów - pokażcie się trochę, ruszcie dupki z domów. Pisać do szuflady to każdy osiołek potrafi. Zmieńcie świat swoimi wierszami, jeśli potraficie. Stańcie w zawody - odbędzie się w METRO slam poetycki. Każdy poeta przeczyta trochę swoich wierszy, a publika go oceni. Wszem i wobec. To boli.
   Zatem - przybywajcie, ubierzcie się jesiennie, najlepiej w jesionki, nie dębowe oczywiście, weźcie pęk liści, garść kasztanów lub żołędzi, kępkę mgły. Możecie wyjątkowo wziąć swój cały zły humor i marudzić, bowiem dokonamy wyboru Mimozy Wieczoru - osoby najbardziej mimozowatej.
   Do zobaczenia 26-go września, o 19-tej.
   Z harcerskim ucałowaniem z języczkiem - wasz Piotrek.

niedziela, 1 czerwca 2014

gościmy się!

Zapraszamy Was na nasz koncert do Gościńca:

   Kochani! Przybywajcie. Niech nam się dobrze gra a wam równie dobrze słucha. Mamy kilka nowych kawałków. Nie jedziemy do Czech. Tak wyszło. Szkoda. Ale tu i teraz będzie równie fajnie, albo jeszcze fajniej.
   Do zobaczenia w Gościńcu.

piątek, 2 maja 2014

pętla się zaciska

Co za pętla? Ano, życie nabiera rozpędu. Zerknijcie w te linki:

Krzyk mandragory w merlinie

Krzyk mandragory w Dafne

Krzyk mandragory w Inbook

Znakiem tego muszę się sprężać z trzecią częścią, zanim Smutowie zrobią sobie krzywdę totalną. Tymczasem w czerwcu jedziemy z "meakulpa" grać w Czechach, w Pardubicach, tam, gdzie nienawidzi się koni. Czy ktoś wie, jak jest po czesku "tu i teraz, rodzisz się, umierasz"?

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Dzieje się! Cały czas się dzieje!

Hejka, kochani!
Zagraliśmy w Ormianinie w Piotrkowie Trybunalskim bardzo przyjemny koncert. Dziękujemy naszym przemiłym przyjaciółkom z Bełchatowa, że wiernie podążyły nas wspierać. Niektóre nawet fizycznie. Jak to wyglądało, można zobaczyć tutaj:
sceny z życia człowieków i meakulpy

Mało nam, więc w najbliższym czasie, bo już w piątek, 25-go kwietnia stawiamy tam ponownie Gabinet luster:

4-go maja "meakulpa" wystąpi na nowej, plenerowej scenie mck czy też gigantów mocy, prawdopodobnie razem z Androidem. Już mnie świerzbi gęba!

9-go maja mea i trupa wezmą udział w działaniach w bibliotece pod hasłem "Wiosna radosna, wiosna miłosna". Będziecie mogli sobie powróżyć z kuli, u Cyganek, z chińskiego ciasteczka, pośpiewać razem z nami, posłuchać "mea" i "apetytu na czereśnie" oraz poezji miłosnej. Zapraszamy.

23-go maja zagramy dla piłkarzy w Bełchatowie, co mnie osobiście bardzo cieszy.

A tu kilka opinii o mojej nowej książce, "Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko":
skrzatowisko
dark zone
kostnica
zbrodnia w bibliotece
slowoczytane

Wybaczcie, że się chwalę w ten sposób. Ale, cholera, narobiłem się!

Trzecia część zapowiada się nieco dławiąco. Podoba mi się, jak na razie! Pozdrawiam.
A niedługo potem odwiedzimy z teatrem bełchatowski klub Gościniec. To pierwszy pokaz Antka w Bełchatowie. Zapraszamy was gorąco!!!
11.05.2014




środa, 9 kwietnia 2014

Uparcie i skrycie

Nadal próbujemy zdobyć Piotrków. Gabinet nam nie wypalił - słaba reklama. Czytanie Wojcieszka - też nie bardzo. My się w obu przypadkach bawiliśmy świetnie, ale tylko my. Jeszcze jedna próba. Tym razem "meakulpa" w programie"sceny z życia człowieków". Przygotowaliśmy solidny koncert. Tym razem ma podobno być "nabita" sala. Zobaczymy. Pożyjemy. Zapraszamy was serdecznie. Sobota, 12-go kwietnia, 20:00.

czwartek, 27 marca 2014

Dzieje się

   Antek Kochanek spremierowany! W Ormianinie w Piotrkowie Trybunalskim, dawnym mieście wojewódzkim, pięknym, że ho!  W knajpie, w której około roku 1983 jadłem swoją pierwszą pizzę w życiu, na grubym spodzie, z całą masą dodatków, chyba z prawdziwego pieca. To był wtedy rarytas i prestiż. Dziś Ormianin wraca przede wszystkim z pyszną kawą i ciastami domowego wypieku oraz armeńskimi koniakami, których jednak nie będę zachwalał, jako przeciwnik nietrzeźwości. No i z bogatą ofertą kulturalną, w której i dla naszych działań zalazło się miejsce. I tak 23-go, w niedzielę, zrobiliśmy w kawiarnianej sali premierę "Świadectw wzlotu i upadku Antka Kochanka". Było pysznie.

Teraz pora na Gabinet luster wg Grochowiaka, Dziedzica i Kulpy. Z tych trzech ja tylko żyję i mam się dobrze. Zupełnie jak Antek Kochanek, który dopóki żył, też miał się dobrze.


   Dzień później, w Domu Pomocy Społecznej w Bełchatowie przy ulicy Dąbrowskiego razem z Kasią Chmiel, czyli jako "Apetyt na czereśnie" (póki co, bo myślimy nad zmianą nazwy na "biuro tłumaczeń")zaśpiewamy dla pensjonariuszy. Pouśmiechamy się do nich i pogadamy z nimi, jak ludzie. Bo to kochamy. Bo to jest za darmo - dobro, uśmiech, życzliwość, ciepło. Bezcenne rzeczy, dary i talenty, nic niekosztujące a jakże chytrze propagowane.

  A jeszcze dzień później 5-go kwietnia, o 19:oo zagramy w CAFFE ELITE. Jako wstęp przyjmujemy trochę ciepła. Jeśli masz je w sobie, przyjdź i "weź, to co się tu daje, w imię słońca, i jego gońca, skowronka złocistego" - jak mawiał Sted. Będzie nam bardzo miło cię gościć.
   Na dokładkę 6-go w Ormianinie znowu czytanie sztuki. Tym razem błysną Tomek, Magdalena i Beata w sztuce Przemysława Wojcieszka "Piosenki o wierze i poświęceniu". 19:oo.
   Zatem jak widać Trupa i cała sieć meakulpy nie siedzi na odwłokach, produkując gaz, tylko ciężko pracuje, by w kraju działo się lepiej a ludziom żyło dostatniej. Hip, hip! Hurra!

sobota, 15 marca 2014

No i już!

   Mam zaszczyt i radość przedstawić Państwu Tymoteusza Smutę. To fajny facet. Podobno prawdziwy. Myśli, że poznał siebie, bo sporo czasu spędził u psychoterapeuty. Cóż, niech mu będzie. Życie, wydarzenia, czas - pozwolą i jemu i nam przekonać się, na ile to jest prawdą.
Moja nowa książka "Pan na Wisiołach" już wyszła z drukarni. Po niedzieli powinna być w księgarniach. Miłej lektury. Przesadziłem? No, może nie do końca miłej... 


niedziela, 2 marca 2014

Ruszamy w świat

   Na początek - dawna stolica województwa, Piotrków Trybunalski. Byliśmy tydzień temu w klubie Ormianin w rynku piotrkowskim. Piękne wnętrza i ciekawi ludzie. Umówiliśmy się na współpracę. Na początek to:

9-go marca, niedziela, godzina 19:00

23-go marca, niedziela, godzina 19:00 - premiera!!!!
"Antka Kochanka"
Wreszcie! Nasz z takimi bólami rodzony Antuś jednak wyjdzie z... no, z cienia i rozedrze się na cały wszechświat. I słusznie. 

3-go kwietnia, czwartek postawimy w Ormianinie "Gabinet luster".
Zatem - spinamy pośladki i robimy swoje. A w bibliotece, 14-go lutego, było bardzo przytulmnie i ciepło. Śpiewał duet "Apetyt na czereśnie" oraz Paweł Bauer. Kilka fotek oraz propozycja plakatu ocenzurowana przez część duetu.







środa, 5 lutego 2014

Przytul mnie

   Znowu gramy i śpiewamy. Tym razem 14-go lutego w Bibliotece spotkamy się w ramach grupy Ars Poetica z poezją miłosną. Jako bilet wstępu - serdeczny uścisk. Coś miękkiego można przynieść ze sobą (nie chodzi o to, co w środku), jakąś starą maskotę, poduchę, balonik. Duet "Apetyt na czereśnie" zaśpiewa kilka autorskich piosenek. I będzie fajnie.

czwartek, 30 stycznia 2014

w kwestii Antka Kochanka

   W czasach burzliwych dyskusji o gender, w chwili, kiedy "bestia z Piotrkowa" za chwilę wyjdzie na wolność, w czasach nadziei "że ktoś go zakatuje" - czyli wtedy, kiedy nasza ludzko-polska racja stanu ma się nazbyt dobrze - pozwalamy sobie zaprosić wszystkich na spotkanie z postacią niezwykłą - alter ego każdego Polaka albo polaka, wzorem dla mężczyzna, oczkiem w głowie kobiet, owocem wielkiej narodowej głupoty i bezprzykładnej pychy człowieka, tęsknoty za wzorcami i wartościami naprawdę - z Antkiem Kochankiem. Trochę więcej, niż czytanie, nieco mniej niż spektakl. Trupa Propaganda serdecznie zaprasza
9-go lutego, godz. 19:00, cafe elite w MCK

niedziela, 12 stycznia 2014

Jak dwa błękity...

   Znowu spotykamy się, by pobyć ze sobą jak ludzie. Nawet będzie o tym moja nowa piosenka "Pogadajmy jak ludzie". Ale nie tylko. Razem z Kasią Chmiel, czyli póki co w ramach duetu "Apetyt na czereśnie" zaśpiewamy i zagramy kilka innych piosenek a także przedstawimy zmieniającą życie analizę autorską "Ballady wagonowej". 
Spotkanie Ars Poetica w piątek, 17-go stycznia o 18-tej w bibliotece. Tym razem teksty Agnieszki Osieckiej. 
Przyjdź, posłuchaj, poczytaj, pobądź z nami. To bardzo ważna i cenna umiejętność - być ze sobą. W dzisiejszym świecie może się wydawać, że jak ktoś "nie puszcza z dupy ognia" (jak mawiał Piotr Szczepanik mówiąc o swoich doświadczeniach ze sceną) to jest nic nie wart. Musisz coś robić, być kimś, coś mieć. Bez tego jakbyś nie był człowiekiem. Na spotkaniach Ars Poetica jest inaczej, tu dla każdego jest miejsce, byle przejawiał nieco pokory i nie zasługiwał na snickersa (cytat z reklamy). Tu możesz dawać albo brać. Najlepiej jedno i drugie.
Zatem  - przybywaj udręczony durnotą czasoprzestrzeni zamieszkiwanej przez rasę ludzką miłośniku człowieczeństwa. Czekamy.

piątek, 13 grudnia 2013

Plac Wolności

   Wkrótce kolejne czytanie sztuki w Caffe Elite w MCK Bełchatów. 29-go grudnia, w niedzielę, jak zawsze o godzinie 19-tej spotykamy się by wspólnie czytać tekst dramatu. Tym razem będzie to sztuka napisana w ubiegłym roku prze Petera Guilty, zatytułowana "Plac Wolności". Rzecz szczególna tym razem, bo tekst jest inspirowany odwiedzinami w bełchatowskim "parku żula". To miejsce urzec może każdego. Dziwne, że nie urzeka. Ale jeszcze dziwniejsze, że od lat tak trwa, zupełnie, jakby było to temu miastu na rękę. Syf, kiła i mogiła, jak mawiali kiedyś zbuntowani nastolatkowie. Dziś robią inne rzeczy - jakie? Przyjdź i posłuchaj tych historii. Są autentyczne, jak fakty z własnej autopsji. A wszystko zaczęło się od tego miejsca:

niedziela, 8 grudnia 2013

a jednak

   A jednak zwyciężyłem. Chemia kontra fizyka. 1:0. Novum kontra konservatum. 1:0. Podstęp kontra męstwo. 1:0. 
   W piwnicy znalazłem mumię myszy. Albo małego szczura, bo trudno mi rozpoznać. A zapoznać się nie da, bo wygląda tak:

   29-go listopada ubiegłego roku opisałem w poście
rozterki związane z polowaniem na myszy, które srały mi w piwnicy i zżerały co popadnie. Po wyschnięciu na wiór sera na druciku pułapki, kilkukrotnym zresztą, poddałem się, nie licząc na to, że legendarne gryzonie uda się spacyfikować. Nie miałem zamiaru tworzyć kolejnej historii rodem z Disneya o gościu żyjącym po to, by dokonać zemsty na biednych istotkach. Choć smród i tysiące gówienek - nie powiem - nie budziły mojej sympatii. Poddałem się i czekałem na rozwój wypadków. Ponieważ, jak na razie, nie mieszkam w piwnicy, nie konfrontowałem się z myszami ani ich śladami zbyt często. Jakoś się nam żyło w tej nieświadomej symbiozie.
   Aż do dziś. Poszedłem po podstawek do donicy, bo żona uparła się, żeby przesadzić kaktusa. Najpierw myślałem, że to jakiś śmieć, ogryzek. A potem, kiedy dostrzegłem maleńkie koraliki kręgosłupa, podkurczone kostki łapek, resztki żebereczek i puste oczodoły - zrozumiałem. Faktycznie - granulat z opcją mumifikacji. Pani w ogrodniczym nie kłamała. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy mówią prawdę. Szkoda tylko, że trzeba zabijać, żeby się o tym przekonać.
   Czyli, myślę, jakbym tak zjadł całe opakowanie takiego granulatu i położył się w pustym mieszkaniu, to smród nie zaalarmuje sąsiadów. Pomijając kwestię niewymownego cierpienia, które mnie spotka, kiedy będę zdychał zatruty tą trutką, z pękającymi w środku naczyniami krwionośnymi, z zapadniętymi płucami i skręcającymi się kiszkami oraz rozpadającymi się na atomy organami wewnętrznymi - efekt końcowy powinien być dość ciekawy. O ile mój szkielet nie jest jakiś trachnięty. Po kilku miesiącach ktoś znalazłby moje kości, zgarnął do wora, potłukł młotkiem na pył i wysypał do kanału. Albo dodał do karmy dla psów albo świń. Coś im się ode mnie należy.
   Zaoszczędziłbym kilka tysięcy na pochówek. Nikt nie musiałby czuć się zmuszony do sprzątania grobu. No i pogrzeb. Najgłupsze, co może się przytrafić. Jakby co, to nie chcę pogrzebu. Niech nikt nie waży się urządzać mi pogrzebu. O mojej śmierci należy poinformować dopiero, kiedy będę od tygodnia leżał, płynął albo użyźniał. Czerwonym drukiem na żółtej kartce w kształcie serca. Wokół brzegu ma być napisane: "Mam w dupie to, że nie żyję."
Pa.

dobrze nie jest

dobrze nie jest
widzę jak moi znajomi zaczynają zbierać butelki i puszki
do wczoraj wystarczała im renta i godność osobista
za dużo palą za długo żyją

świat poszedł do przodu
mamy więcej chorób biedy i wojen
obrodziło grzechem diabeł zaciera
łapy stawia na człowieka

dobrze nie jest
kury rosną w tydzień a świnie w miesiąc kilkuletnie
dziewczynki dostają miesiączki a ojcowie
czynią z nich kobiety

nic już nie dziwi
chyba że jebniesz dresiarzowi
za plucie w twarz
osobiście nie radzę

nie jest dobrze
i nie liczyłbym na komety ani meteory
tym bardziej planetoidy o pomarszczonych gębach
nic z tych rzeczy

słońce buzuje biegun wywraca
spod lodu wystają owłosione nogi
skąd ta nadzieja że było warto
być człowiekiem

mnie jest wstyd